Prawda, prawda. Jeśli facet nie umie nauczać, to najczęściej jest to katecheta lub humanista, który nie potrafi żelazną ręką panować nad klasą. Tak przynajmniej wnioskuję z mojego otoczenia i doświadczenia. A kobiety to rzadki wyjątek, dzisiaj się przekonałam poznając anglistkę z wyższej grupy. Kobieta prowadziła zajęcia ciekawie, miała genialny akcent, potrafiła urokiem osobistym bez słów wywołać u nas respekt. Rzecz w tym, że droga pani już siwiała, co nam mówi o długich latach życia, co za czym idzie - doświadczenia. Moja biolożka również - kobieta silna, pierwsza atakuje już powiem, że nawet lekkim chamstwem, ale pozytywnym chamstwem, które daje do myślenia. Dyscyplina i ludzkość, pasja, a nie robocizna.